Tęsknoty wasze bez granic

Moim założeniem był portret zbiorowy ludzi, którzy z Polski przenieśli się do Niemiec. Opisywałam obrazy i wydarzenia nie wiedząc jeszcze, że świadczy to o rozpoczęciu się we mnie tak zwanego syndromu emigranta. Każdy, kto mieszka dłużej za granicą, dokładnie wie, o czym mówię. Przejawia się między innymi w poruszaniu ciągle tych samych tematów. Chociaż w gruncie rzeczy jest to nudne i sami nie mamy już na to ochoty, setny raz opowiadamy te same historyjki, wspominamy, porównujemy początki z dniem dzisiejszym. Wtedy nikt z nas nie uwierzyłby, że dziesiątki lat później nadal będziemy tylko przybyszami. Odeszliśmy z jednego miejsca, aby nigdy prawdziwie nie zagnieździć się w innym. Spełnienie dawnych marzeń niewiele nam pomogło – domy, drzewa, mądre, dwujęzyczne dzieci. Bo – tak z ręką na sercu – co z tego?